Piszę, bo stawką jest moje życie, więc do diabła z moim komfortem.
Jestem chory. Mam raka, z tych złośliwych i agresywnych - raka trzustki. Od Marca 2024 potraktowaliśmy go 11 cyklami intensywnej chemioterapii, zrobiliśmy wielką operację na otwartym brzuchu ze wspaniałymi ludźmi z Niemczech, wyglądało to obiecująco. Od kilku tygodni już tak nie wygląda. Choroba postępuje, nasza medycyna lokalnie proponuje mi leczenie paliatywne i rok życia. Mówię temu - nie. Szukam innych dróg.
Na świecie są opcje leczenia, zaawansowane, eksperymentalne, nowe, drogie… ale są. Spróbuję po nie sięgnąć i postarać się o więcej czasu. Więcej czasu z miłością mojego życia, z kochana rodziną, ze wspaniałymi przyjaciółmi, bliższymi i dalszymi znajomymi, więcej czasu na robienie mądrych i głupich rzeczy, na zachwycanie się światem, na oddech. Na życie.
Dziś uruchomiliśmy zbiórkę i chciałem tą wiadomością zaprosić Cię do tej swojej historii. Udostępnij ja, wesprzyj, nagłośnij. Znasz kogoś, kto mógłby to nagłośnić? Połącz nas. Porozmawiam. Podzielę się tym, co się dzieje, czego mnie ta choroba uczy, może komuś się to przyda, a mi pomoże.
Od kilku tygodni każdy dzień do ogromny wysiłek, by zbierać się do działania, przebijać się przez tony informacji i szumu, rozmawiać, trzymać w ryzach 1000 wątków jednocześnie, odpowiadać milion razy na te same pytania. To praca na pełny etat dla człowieka w optymalnym stanie, czyli nie dla mnie, ale tylko ja mogę to zrobić. Ja, ze wsparciem. Jak powiedział mój przyjaciel-pisarz, ja niosę miecz w tej walce, a ludzie wokół niosą tarczę. Dziś czuję to bardziej niż kiedykolwiek.
Dziękuję Ci. Za Twój czas, obecność, miłość, życzliwość, wsparcie. Za to, że jesteś, a teraz postaram się być i ja, jak najdłużej.
WCIĄŻ. TU. JESTEM.
Arkadiusz Susidko
Napisz komentarz
Komentarze