Myśliwi z Koła Łowieckiego im. św. Huberta w Oleśnicy podczas niedzielnego polowania zbiorowego w okolicach Miodar znaleźli przywiązanego smyczą do drzewa psa w typie basseta. Piesek był wychudzony. Widać, że od kilku dni nie jadł. Na widok ludzi ucieszył się i zaczął skakać z radości. Psem zaopiekował się jeden z myśliwych. Wszyscy myśliwi oddali kawałek swojego prowiantu, aby go nakarmić.
Serce ściska i żal wzbiera, jak okrutnie można postąpić ze swoim przyjacielem. Kiedyś przecież miał swój ciepły dom i pełną miskę i cieszył swoją wesołością domowników. Dobrze, że natrafił na myśliwych z Koła Łowieckiego im. św. Huberta. To już drugi przypadek, kiedy uratowali oni psa. Kilka lat temu wyciągali spaniela, który wpadł do silosu. Gdyby nie myśliwi, psy zdechłyby z głodu albo zostały pożarte przez wilki, bo, niestety, takowe w naszych lasach mamy. Całości dopełniłyby kruki i lisy. Te uratowane ominął smutny los...
- mówi portalowi olesnica24.com Piotr Małas z koła im. św. Huberta w Oleśnicy.
Napisz komentarz
Komentarze