Dwa tematy zdominowały dzisiejsze posiedzenie Komisji Budżetu i Infrastruktury Rady Miasta Oleśnicy.
Pierwszy dotyczył wniosku grupy mieszkańców budynku wielorodzinnego przy ulicy Stolarskiej, postulujących (długo oczekiwane) utwardzenie podwórka. Na obrady komisji przyszła pięcioosobowa delegacja mieszkańców. Radni większością głosów przegłosowali wniosek dotyczący przygotowania projektu remontu podwórka.
Przeszło godzinę członkowie komisji i grupa zaproszonych gości debatowali nad rozwiązaniem narastającego problemu zaśmiecania miejskiej przestrzeni odpadami gabarytowymi. Wiele - często rozbieżnych - opinii na ten temat artykułowali przedstawiciele wspólnot mieszkaniowych, MGK, policji i oleśnickiego magistratu.
Po zapewnieniach skarbnik miasta Joanny Jarosiewicz, że - mimo niesfornej grupy mieszkańców - system dbania o porządek w mieście działa, radny Paweł Bielański z ironią przytoczył stary żart o tym, jak to za czasów ZSRR dziennikarz pytał ministra transportu o to, jak dziają nowoczesne koleje, a ten odparł, że wszystko działa bez zarzutu, jest czysto, a pociągi jeżdżą na czas. A co na to podróżni? Jeszcze nie zdążyli sprawdzić... - brzmiała odpowiedź...
Widzę tu pewną analogię
- mówił Bielański.
Jest pan bardzo niesprawiedliwy w swoich ocenach, niesprawiedliwy wobec wszystkich z nas tu obecnych. Gdybym była bardziej wrażliwa, to bym się obraziła, ale tego nie zrobię, powtarzając raz jeszcze - nieprawdą jest, że system nie działa, co nie oznacza, że nie można go usprawnić
- przekonywała Jarosiewicz.
Bielański z dużym sceptycyzmem odniósł się też do ujawnionego przez Panoramę Oleśnicką pomysłu przeniesienia PSZOK-u na teren oczyszczalni ścieków.
Powiem więcej, uważam, że w mieście powinny działać nie jeden, ale dwa takie punkty. Uważam, że po likwidacji obiektu na ulicy Moniuszki śmieci w mieście znacząco przybędzie
- ocenił radny opozycji.
Szerzej - w "Panoramie Oleśnickiej".
Napisz komentarz
Komentarze