Ale odprawa!

12.02.2018

To nie nagroda. Wysokość reguluje prawo - policja tłumaczy 45.000 odprawy dla Kokornaczyka...

Od 45 do 60 tysięcy złotych - takie odprawy dostali zdymisjonowani, po śmierci Igora Stachowiaka, komendanci policji. Sprawę opisała "Gazeta Wyborcza".

W maju 2017 roku, po ujawnieniu przez TVN, jak wyglądało zatrzymanie Igora Stachowiaka, stanowiska stracili: Arkadiusz Golanowski - komendant wojewódzki policji, jego pierwszy zastępca - Piotr Niziołek, sycowianin Dariusz Kokornaczyk - komendant miejski policji we Wrocławiu oraz Arkadiusz Małecki, który był komendantem miejskim w dniu, w którym w komisariacie przy przy ul. Trzemeskiej zmarł 25-latek.  

Wobec funkcjonariuszy wszczęto postępowania dyscyplinarne. Kilka miesięcy później okazało się, że cała czwórka złożyła wnioski o przejście na emeryturę.

Zarówno komendanci wojewódzki i miejski oraz ich zastępcy ani razu nie pojawili się na przesłuchaniach prowadzonych w ramach postępowania dyscyplinarnego. Postępowanie zdymisjonowanych funkcjonariuszy komentował wówczas Jarosław Zieliński, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji. - Prawo wykorzystali dla siebie i w tym sensie można zaopiniować w ten sposób, że nie zachowali się honorowo - mówił wiceszef resortu.

Na zakończenie służby otrzymali oni odprawy w wysokości sześciomiesięcznych uposażeń. Dariusz Kokornaczyk z Sycowa dostał 45.000 zł. 60 tys. zł otrzymał komendant wojewódzki.  

Mł. insp. Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji,  tłumaczy, że odprawa byłym szefom dolnośląskiej i wrocławskiej policji się należała zgodnie z art. 114 i 115 ustawy.   "Każdemu funkcjonariuszowi odchodzącemu na emeryturę przysługuje taka odprawa. Należy podkreślić, że odprawa nie jest nagrodą a jej wysokość jest określona w obowiązujących przepisach" - napisano w stanowisku Komendy Głównej Policji zamieszczonym na Twitterze.

(OAI), źródło: tvn24.pl, twitter.com