Tematy

Miasta

Serwisy

Wiadomości

Dodaj komentarz | Wyślij zdjęcie lub film | Wydrukuj

20 lat po katastrofie

05.07.2014

wyświetleń: 2721

W tym miejscu spadła Iskra

W tym miejscu spadła Iskra fot. wikimapia.pl

Drugi od lewej mjr Piotr Siekański

Drugi od lewej mjr Piotr Siekański fot. forum.krzesiny.org.pl

Dzisiaj k. Częstochowy spadła awionetka. 20 lat temu miała miejsce katastrofa Iskry w Oleśnicy

Samolot Ts-11 poleciał 1 lipca 1994 po samolot Su-22 do Oleśnicy do szkoły. Su-22 z 40 Pułku Lotnictwa Myśliwsko-Bombowego miał być odebrany z Oleśnicy do 30 czerwca. 1 lipca Ts-11 Iskra był pilotowany przez płk Targosza (I kabina) i mjr Siekańskiego (II kabina). Major Piotr Siekański miał być na urlopie od 1 lipca, jednak przełożeni zdecydowali, że poleci do Oleśnicy w drugiej kabinie i wróci sam Iskrą.

W Oleśnicy odbywał się wówczas Zlot Konstrukcji Amatorskich. Płk Targosz, pilot z pierwszej kabiny, 2 lipca wykonał akrobację (tzw. wiązankę średniego pilotażu) i po pokazie na Su-22 odleciał do Świdwina. Później wystartował mjr Siekański na Ts-11. W dyskusjach na forach lotniczych przewija sie stwierdzenie, że "na stanowisku kontroli lotów był człowiek który nie miał uprawnień do wypuszczenia Ts-11". Wskazuje się też, że nie było techników dla Iskry, bo zabezpieczenie przyleciało dla Su-22. Nie było też najpradopodobniej lekarza, który zbadałby pilota przed startem.

Organizatorzy Zlotu wnioskowali o uatrakcyjnienie go maszynami wojskowymi, ale z Dowództwa Wojsk Lotniczych przyszła odpowiedź, że żaden samolot wojskowy nie będzie brał w zlocie udziału. Nie było też zgody na jakiekolwiek manewry nad lotniskiem. Jednak decyzją przełożonych mjr Siekańskiego, wbrew zaleceniom z DWL, Iskra się tam znalazła.

- Z zachodniego końca wystartowała Iskra, przeleciała nad obszarem Zlotu, mijając mnie. Stałem akurat na wale ziemnym, żeby wszystko lepiej widzieć. Odlatując na lekkim wznoszeniu, Iskra zrobiła beczkę, ale w położeniu plecowym straciła dużo wysokości - aż mi włosy stanęły dęba. Beczkę udało się jednak wykończyć, ale zaraz potem zaczęła się druga - znów z dużą utratą wysokości na plecach. Tuż po połowie drugiej beczki Iskra zniknęła za linią drzew, skąd po chwili buchnęła kula ognia i dymu. Silnik było słychać jeszcze kilka sekund, ale tylko z powodu dużej odległości. Potem dźwięk zgasł jak ściszone radio. Nie zapamiętałem żadnego odgłosu wybuchu. Stałem jak wryty. Miałem aparat na szyi, ale nie byłem w stanie przyłożyć go do oka. Obok mnie stał kumpel. Spytałem: "Widziałeś spadochron?" "Nie". "Ja też nie". I to wszystko - opowiada jeden ze świadków, wrocławianin. - Kilka lat później studiowałem na wydziale lotniczym (MEiL) Politechniki Warszawskiej. Na zajęciach z Eksploatacji profesor opowiadał nam o przyczynach tej katastrofy, pokazywał zdjęcia szczątków. Kluczowe były odciski na elementach łączących klapy z płatem. Wynikało z nich, że w chwili uderzenia (kiedy te odciski powstały) klapy były wychylone asymetrycznie - dodaje.

To jednak tylko jedna z koncepcji próbujących wyjaśnić przyczyny wypadku. - Katastrofa ta nie ma nic wspólnego z asymetryką klap - pisze z kolei technik SU-20 z 40 Eskadry Lotnictwa Taktycznego. - Byłem w ekipie która tego feralnego dnia "wypuszczała sukę" z Oleśnicy. "Suką" leciał gen. broni. Stanisław Targosz, a Iskrą mjr. Piotr Siekański. Wspaniały kolega, a zarazem dowódca I Eskadry 40 PLMB. Czytałem ustalenia końcowe Komisji Badania Wypadków Lotniczychn, w których za jedyną przyczynę wypadku uznaje się błąd pilota.

Błąd ten polegał na wykonaniu beczki z wypuszczonymi klapami przy zbyt małej prędkości oraz wysokości. Oba te czynniki doprowadziły do dużego przepadania w locie odwróconym, co spowodowało jej katastrofę. Samolot do samego końca był w 100 procentach sprawny. Nie ma więc mowy o żadnej asymetryce klap".

Inni z nim polemizują: "Co katastrofy Iskry, to nie byłbym taki pewny że nie miała nic wspólnego z klapami. Prawdopodobnie pilot chciał wykonać 3/4 beczki w prawo z przejściem w zakręt w lewo. Niestety, w pozycji plecowej samolot zaczął tracić wysokość i zderzył się z ziemią. Co do ustaleń KBWL, to pilot zapomniał schować klap. Ale to wersja oficjalna i bardzo wygodna dla wielu ludzi... Tylko że w przypadku pilota z nalotem ponad 1500 h na Iskrze i ponad 500 h na Ssu-22 wydaje mi się mało prawdopodobne, aby zapomniał o klapach. Biorąc pod uwagę że rozmawiałem o tej katastrofie z wieloma pilotami a także z ludźmi, którzy wtedy mieli bardzo dużą wiedzę o tym wypadku, dlatego ustalenia KBWL są dla mnie nie do końca wiarygodne - uważa internauta o nicku Paweł z Warszawy.
 


autor: (rpr)



powrót ›

Zobacz także

Dwudziestka na parkiecie

Parkiet hali sportowej zamienił się w wielką salę balową. Tak zakończyło się 70-lecie ZSP  ...

Ogólniak na zjeździe

Około 500 osób pojawiło się na zjeździe I Liceum Ogólnokształcącego w Oleśnicy... ...

Reklama



Komentarze (3)

Pozostaw pole puste:

Treść

Imię nazwisko / nick


Redakcja zastrzega sobie prawo zmian, skrótów bądź usunięcia opinii zawierającej treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające jej prawa lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego.

Copyright © 2013 olesnica24.com